Od strony graficznej kampania wyborcza w Polsce to ciągły i intensywny proces. Bezwzględnie podporządkowany dynamice bieżących wydarzeń. Każdego dnia powstają setki, a w skali całej kampanii tysiące różnorodnych materiałów wizualnych - od grafik i animacji na potrzeby mediów społecznościowych, przez kreacje do reklam internetowych, po projekty outdoorowe, materiały drukowane i formaty przygotowywane pod konkretne nośniki oraz lokalne uwarunkowania (np. płoty posesji lokalnych mieszkańców). Wszystko musi pozostać spójne wizualnie, natychmiast rozpoznawalne i jednocześnie na tyle elastyczne, by można było szybko reagować na zmieniający się kontekst polityczny.
Proces przypomina niekończący się taśmociąg, który pracuje bez przerw przez wiele tygodni. Grafika funkcjonuje tu w rytmie kampanii i zapadających na bieżąco decyzji. Przekaz ma reagować na wystąpienia, wydarzenia, kryzysy, wyniki sondaży czy aktywność konkurencji. Kierunek i priorytety wyznaczane są centralnie, w ramach pracy sztabu wyborczego, który koordynuje przekaz, harmonogram i zakres działań. Rola grafika polega tutaj na sprawnym i precyzyjnym przekładaniu tych założeń na język wizualny, przy zachowaniu najwyższej jakości i pełnej konsekwencji wizerunkowej.
W takim modelu nie ma miejsca na przestoje ani improwizację. Kluczowe znaczenie mają: doskonała organizacja pracy, umiejętność funkcjonowania w jasno określonych ramach oraz zdolność do produkcji dużych wolumenów materiałów w bardzo krótkim czasie. Grafika nie jest tu dodatkiem, lecz jednym z kluczowych narzędzi realizacji strategii kampanii, napędzającym jej tempo i widoczność w przestrzeni publicznej.
W 2019 roku byłem głównym grafikiem digital / outdoor w kampanii parlamentarnej Barbary Nowackiej oraz senackiej Bogdana Borusewicza. Miałem to szczęście, że - niezależnie od sympatii politycznych - mogłem być częścią tego doświadczenia. Jest wielu grafików, ale ilu może się pochwalić takim projektem w swoim portfolio.





